2 tydzień nowego planu. W tym tygodniu zamiast interwałów CV - uphill fartlek.
Poniedziałek 11.05
Rower po weekendzie bardzo komfortowy, szczególnie powrót z pracy do domu. Duża moc pod nogą i jakość wydolnościowa. Pytanie czy to siłownia oddaje czy zachodzą ogóln...
Oczywiście tytuł tego wpisu jest prowokacyjny, bo interwały VO2max są na pewno korzystne, ale na obecnym etapie raczej mnie dobijały aniżeli rozwijały. Maj, to zatem zmiana strategii. Po pierwsze aż 3 dni luźne (poniedziałek, środa, piątek) - tylko przejazdy gravelem do...
W kwietniu stopniowo zwiększyłem objętość biegową, osiągając maksymalnie w tygodniu oszałamiający przebieg 41 km :) Nie był to jakiś przełomowy okres jeśli chodzi o wzrost formy. Można nawet z całą pewnością stwierdzić, że był to lekki spadek. Najwyraźniej to, co zaplanowałem,...
Uwierzyć w proces to jedno. Wytrwać w nim to drugie.
W marcu wytrwałość niemal wzorcowa. Rozpisałem sobie ostrożny plan zwiększania objętości biegowej (w minutach) na marzec i początek kwietnia. Na początku trzy jednostki biegowe w tygodniu, a od połowy marca cztery (wtorek, cz...
W lutym kontynuowałem aktywność narciarstwa klasycznego. Udało się zrobić 7 treningów na biegówkach, ponad 11 godzin konkretnej pracy, w tym dwa treningi 2-godzinne oraz 3 treningi nieco ponad 90 minut. Jeden z tych dłuższych treningów zrobiłem w Chotomowie na profesjonalnie...
Trening siłowy. Od dłuższego czasu chodziło mi to po głowie. W całej tej rehabilitacji brakowało mi podejścia treningowego. Terapia manualna - nie znam się na tym, pewnie jakoś pomaga, ale przecież poza gabinetem też coś trzeba robić. Robić z głową.
Jeszcze pod koniec roku w...
6 września 2025 – Rezonans i „typowa dyskopatia po 50-tce”
Po zawodach na Młocinach – rezonans. Wynik? Przepuklina L4-L5, klasyk dla „dojrzałego” biegacza. Fizjo pogłówkował, tydzień przerwy od biegania zaproponował, choć bieganie niby pomaga (nawodnienie krążków, bla bla)....
Tak jak napisałem w poprzednim wpisie. Sierpień zaczął się smutno. Pożegnaliśmy naszą suczkę. Wspaniały to był pies. Nie zliczę wspólnie przebiegniętych kilometrów. Towarzyszyła mi na wielu trasach. Pies nie do zdarcia. Wierna do bólu. Niezłomna. Pozostały wspomnienia.
...
No właśnie. Tak to było ujęte w ostatnim wpisie.
Nerw kulszowy - taka diagnoza. Wydawało się, że mam to jakoś pod kontrolą. Tym bardziej, że 8 lipca poszedłem na rozbieganie i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ustąpiły problemy związane za stopą. Po prostu zero syg...
Od ostatniego wpisu trochę minęło. Forma biegowa została wyzerowana. Kilometraż obcięty do "maksymalnego" minimum 😉 Na początek czerwca zafundowałem sobie tygodniową przerwę od biegania. Stwierdziłem, że potrzebuję tego, po nieudanym 30 minutowym teście Friela (wykona...