W poniedziałek spokojne rozjazdy do pracy / do domu na gravelu oraz trening siłowy kalisteniczny.
We wtorek kolejne rozbieganie. Biomechanicznie lepiej, wydolnościowo bez zmian (eVO2max 46,11, pułap tlenowy 54,1). Końcowy podbieg na wiadukt Marsa po ~@3:57. Przebieżki w trakcie rozbiegania też w miarę żwawe. Rozcięgno bezbolesne, ale sztywne i mało sprężyste. Teraz cierpliwie czekam na odblokowanie się wydolnościowe. Stawiam, że organizm musi się lepiej zaadoptować do treningu siłowego, który mu serwuję i jednocześnie musi poprawić się elastyczność rozcięgna. Dziś kurier przywiózł gryf i dwa talerze (dziesiątki) ✌
Środa - spokojne rozjazdy do pracy / do domu na gravelu. W domu interwały VO2max na rowerze stacjonarnym. 10 min. rozgrzewki + 12x1min./1min. + 10 min. schłodzenia. Ogólnie wyszło 22,9 km; 45:02; 30,5 km/h; 66%; TRIMP 42; 91 rpm. Tętno nie przekroczyło progu - pewnie za krótkie interwały.
W czwartek rozbieganie ponownie na Olszynce Grochowskiej. Pułap tlenowy podskoczył wg Suunto do 54.4, wg Runalyze eVO2max 48.00. Przebieżki dość przyzwoicie, bez jakiegoś piłowania. Podbieg na Marsa podobnie w odczuciach do wtorku.
Od dłuższego czasu, tj. 2-3 tygodnie, obserwuję utrzymujące się wyższe nocne HRV. Zdecydowanie wyższe od okresu listopad-styczeń (od listopada jest ta funkcja w Suunto Vertical). Ciekawe, że zbiegło się to z pozytywnymi odczuciami odnośnie rozcięgna. Nie wykluczam też działania suplementacji (Alfalipon, B12, Omega 3, D3, K2, Ashwagandha).
Piątkowy trening siłowy przeniosłem na sobotę wieczór. Nie chciałem męczyć nóg przez sobotnim akcentem. Akcent to niska dawka interwałów 7x1min./1min. Odczucia? Nazwijmy to "pierwsze koty za płoty" 😉

Nie będę narzekał, bo jeszcze miesiąc temu problemem było truchtanie. Teraz to nawet deszcz mi nie przeszkadza.
W niedzielę pierwsze dłuższe wybieganie od ponad 3 miesięcy! Wyskoczyłem do Falenicy. Stęskniłem się za tym miejscem. Raptem 14,6 km po @5:25 ale bardzo tego potrzebowałem. W trakcie treningu zaliczyłem jedną pętlę górską. Większość spokojnie. Na wszystkich podbiegach tętno wkracza w trzecią strefę. Szybko spada na zbiegach. Na ostatnich 2-3 km kilka przyspieszeń.