W kwietniu stopniowo zwiększyłem objętość biegową, osiągając maksymalnie w tygodniu oszałamiający przebieg 41 km :) Nie był to jakiś przełomowy okres jeśli chodzi o wzrost formy. Można nawet z całą pewnością stwierdzić, że był to lekki spadek. Najwyraźniej to, co zaplanowałem, nie przełożyło się w żaden sposób na postępy biegowe.
Z typowych sprawdzianów formy wziąłem udział dwa razy w zawodach.
Przełaj Leśna Triada - Szlak wiosny - bardzo dobry wskaźnik w jakim punkcie jestem rok do roku. Warunki podobne jak rok temu. Trasa ta sama. Tylko tempo 15 sekund na kilometr gorsze ;)
Drugie zawody, to wczorajszy Bieg 3 Maja w Józefowie (koło Otwocka). Tutaj to była rzeź niewiniątek. Szczególnie tych niewiniątek, które niezbyt szybko adaptują się do wysokich temperatur. Skoro 3 tygodnie wcześniej przełaj z mocnym podbiegiem zrobiłem w tempie @4:16, a tu płaska jak stół piątka po asfalcie w @4:34, to raczej należę, do tych wybrańców niekonieczne lubujących się w wysokich temperaturach.
Zdrowotnie wciąż wszystko pod kontrolą. Tutaj progres jest ewidentny. Dzięki treningowi siłowemu czuję się dużo bardziej sprawniejszy. Przy tej objętości w zasadzie brak dokuczliwych sztywności porannych.
Nie łamiemy się - jedziemy dalej z tematem.
Poniżej podsumowanie miesiąca z Runalyze.
18x Bieganie: 159,8 km; 14:33:33; 5:28/km; 76%; eVO2max 46,63; TRIMP 1489; 156 spm; 1,17 m;
35x Gravel Cycling: 391,2 km; 17:08:24; 22,8 km/h; 57 %; TRIMP 781
9x Trening siłowy : 8:48:11; 53%; TRIMP 308
6x Stretching / mobilność: 1:27:07; 41%; TRIMP 25
W sumie: 41:03 godz. pracy (mniej), dystans 531 km (mniej), 1703 m w górę (mniej), 22387 kcal (więcej). Czyli jak widać objętość biegowa lekko zwiększona, ale ogólna objętość treningowa trochę mniejsza.
Plan na kolejny miesiąc to niezmiennie: