Uwierzyć w proces to jedno. Wytrwać w nim to drugie.
W marcu wytrwałość niemal wzorcowa. Rozpisałem sobie ostrożny plan zwiększania objętości biegowej (w minutach) na marzec i początek kwietnia. Na początku trzy jednostki biegowe w tygodniu, a od połowy marca cztery (wtorek, czwartek, sobota, niedziela). Na sobotę przeznaczyłem jakiś akcent. Jeśli chodzi o akcent skupiałem się na intensywności bliskiej VO2max. Czyli to, co dla mastersa najistotniejsze. Pozostałe jednostki to pełny luz, spokój i trzymanie napędu na hamulcu ręcznym. Akcenty opierałem na podbiegach oraz powolnym wprowadzaniu płaskich interwałów. W ostatnią sobotę, na ten przykład, zrobiliśmy z synem 12x30sek. podbiegu z przerwą na trucht w dół. I na koniec 2x2min/2min już płasko. Pięknie się biomechanika po podbiegach odblokowała, bo oczywiście przepaliłem pierwszy dwuminutowy odcinek 🫣
Zdrowotnie wszystko pod kontrolą. Trening siłowy zaopiekowany przez trenera ewidentnie pomaga.
Poniżej podsumowanie miesiąca z Runalyze.
15x Bieganie: 118,5 km; 10:54:37; 5:31/km; 75%; eVO2max 47,06; 1078; 154 spm; 1,17 m;
10x Trening siłowy: 9:52:12; 50%; 282;
37x Gravel Cycling: 549,1 km; 23:54:05; 23,0 km/h; 56%; 949
1x Rowing: 1,8 km; 10:05; 2:53/500m; 59 %
1x Stretching / mobilność: 18:42
W sumie: 45:10 godz. pracy, dystans 669 km, 1867 m w górę, 21679 kcal. Jest wciąż dobrze!
Plan na kolejny miesiąc to niezmiennie: