VO2max jest przereklamowany

Oczywiście tytuł tego wpisu jest prowokacyjny, bo interwały VO2max są na pewno korzystne, ale na obecnym etapie raczej mnie dobijały aniżeli rozwijały. Maj, to zatem zmiana strategii. Po pierwsze aż 3 dni luźne (poniedziałek, środa, piątek) - tylko przejazdy gravelem do pracy / do domu, ewentualnie jakieś lekkie aktywności na domowej siłowni (odkrywam ostatnio nową aktywność - kardio na wioślarzu). Wtorek, czwartek mocny objętościowo, czyli rano bieganie (~60 minut), wieczorem siłownia z trenerem. Sobota akcent typu CV lub fartlek uphill pod trail. Niedziela długie wybieganie.

‘CV is about 90 per cent of VO2 max; but for the average runner, think of it as a few seconds per mile faster than your 10K race intensity, or an effort that’s sustainable for 30-35 minutes,’ says Tom Schwartz, an elite US running coach and advocate of CV training.

Wtorek 05.05

Pierwsze w tym roku bieganie z rana. Biegane na czczo. Ani tragicznie ani rewelacyjnie. Trochę ociężale, szczególnie na początku. Na pewno też pod koniec już słabiej energetycznie - pewnie nie jestem zaadoptowany też do biegania na tłuszczach. Przebieżki w miarę OK, ale też nie jakieś rewelacyjne. Tętno szczególnie na początku dość niskie. Potem niestety dryf poszedł dość wysoko przy tym niskim tempie. Chociaż i tak jest lepiej niż ostatno. Dziś jesszcze wieczorem trening siłowy, zatem zmieniam trochę harmonogram. Wtorek/Czwartek bieganie rano i trening siłowy na wieczór. Pon, Śr, Pt tylko gravel - tlenowo spokojnie.

Czwartek 07.05

Odczucia poranne podobne do wtorkowego treningu. Ten sam poziom porannego zamulenia. Potem się to trochę poprawia. Energetycznie jeszcze nie jest to jakieś rześkie bieganie, ale nie ma tragedii. Trzymanie tętna pod kontrolą. Udało się dzisiaj pobiegać jeszcze na niższym tętnie. Generalnie nudne dłużące się bieganie - ale na plus.

Sobota 09.05 (6 x 4Min. @ 14.0 km/h 4'17 min./km Śr. 148 (Maks. 155) ud/min / 2Min. Śr. 141 ud/min;)

Wreszcie jestem bardzo zadowolony. Trening dobrze dobrany. Wszystko pod kontrolą. Intensywność 7-8/10. Przerwy truchtane. Ostatnie powtórzenie trochę nie przypilnowalem, bo po ~200 metrach zobaczyłem, że jest tempo 4:04 🫣 Udało się na tyle kontrolowanie zwolnić, że odcinek w całości nie był jakoś bardzo przepalony. Schłodzenie komfortowe. Po treningu czuję się świetnie.

Niedziela 10.05

Ostatni trening w 1 mikrocyklu. Nogi trochę zmęczone po wczorajszym CV ale bez bólu. Trening pod kontrolą. Ważne, że na podbiegach nie wchodziłem w 3 strefę tętna. Zbiegi w miarę luźne. Jeszcze nie jest to może odczucie luzu z najlepszych okresów ale jest nieźle. Pod koniec już trochę mocniej wypłukany energetycznie ale nie tak, żebym się podpierał nosem. Przez cały trening wypiłem 250ml ISO. Temp 16-18 stopni, słonecznie. W lesie sucho. Sporo odcinków głęboko piaszczystych.

2026-05-13_09h17_45

Previous Post Next Post