VO2max jest przereklamowany (3)

3 tydzień mezocyklu. Największa objętość. W przyszłym tygodniu zmniejszenie objętości. W tym tygodniu akcent interwały CV.

Poniedziałek 18.05

Rower po weekendzie znowu komfortowy. Dość luźna jazda. Dobre samopoczucie. Odrobinę wydłużę w tym tygodniu dojazdy.

Wtorek 19.05 - poranne easy + wieczorna siłownia

Odczucia nie gorsze niż ostatnie rozbiegania. Czasem czuć było luz, czasem beton. Czyli zmienność odczuć w trakcie biegu. Dziś wyraźnie niższe tętno. Siłą woli zebrałem się do przebieżek na koniec i była to dobra decyzja, bo od 3-4 powtórzenia już wszedł fajny rytm i nie było to na koniec męczące, a właśnie odmulające. eVO2max osiągnął dziś pierwszy raz od sierpnia zeszłego roku wartość ponad 50.

Wieczorem w ramach siłowni (teoretycznie miało być lekko), wykonaliśmy 3 serie pracy z takimi elementami jak: zakrok z gryfem z wejściem na skrzynię jednonóż z przyciągnięciem kolana (10x na nogę) trudne dość. Po kolei ze sztangą 10kg (RDL x 10, narzut x 10, backsquat x 10) - boli karczycho, trza się przyzwyczaić. Swingi kettlem x20 (16kg, 20kg, 24kg) - prościzna. Najtrudniejsze dla mnie, pewnie ze względu na założone obciążenie - hamstringi na maszynie x 15.

Środa 20.05

Gravel do roboty. Luźno, lekko. Nogi po siłowni niezajechane, więc chyba trener miał rację, że trening był lekki. Nowa opona w tylnym kole (stara strzeliła z hukiem). Z roboty gravel odrobinę dłużej. W domu jeszcze zrobiłem 20 minut pracy na wioślarzu. Poczytałem - żeby to był spokojny wysiłek tlenowy, to muszę wiosłować ... spokojniej 🤪

Czwartek 21.05

Kolejne poranne bieganie. Zaczyna być to już jakąś rutyną, choć nie powiem - trochę trzeba się przemóc. Dzisiaj nogi bardziej z ołowiu. Lewa łydka trochę nabita. Początek oczywiście niemrawy i ze sporymi sztywnościami po nocy. Przebieżki żwawe i w miarę luźne. Samo easy już mniej żwawe. Bieganie ciągle na hamulcu - pilnowanie tętna. Bardzo łatwo podbija się jak się zapomnę.

Sobota 23.05 (20' easy + 4 x 6min / 2min CV + 10-15' schłodzenia)

Trening dość trudny. Myślę że takie 8/10 a miejscami 9/10. Najtrudniejsze ostatnie powtórzenie czyli czwarte. Ograniczenia to jednak wyraźnie podmęczone nogi. Brakowało takiej świeżości. Temperatura wyraźnie wyższa niż 2 tygodnie temu. Nogi wyraźniej cięższe pod koniec każdego odcinka, no może poza pierwszym. 4 interwał prawie w całości już na cięższych nogach. Średnia z odcinków, to 4 x 6Min. @ 13.9 km/h 4'18 min./km Śr. 150 (Maks. 156) ud/min / 2Min. Śr. 146 ud/min;

Niedziela 24.05

W nogach beton. Wysoka temperatura. To nie mógł być przyjemny bieg. Celowo skróciłem. Nie byłbym w stanie zrobić 90 minut. Biegane w Falenicy po wydmie i w lesie, w tym 1 pętla Falenickich Biegów Górskich. Trening trudny mentalnie, fizycznie i fizjologicznie. 1 żel 60ml SIS plus 250 ml elektrolit plus 500 ml ISO.

wydma

Jeśli chodzi o kilometraż to wyszło w tym tygodniu porównywalnie - 50km, ale ogólny czas treningu wliczając również rower i siłownię wyraźnie wyższy, bo ponad godzinę więcej (11 godzin 21 minut). Najbliższy tydzień luźniejszy jeśli chodzi o objętość - należy się.

2026-05-25_11h33_24

Previous Post Next Post