Wrócisz silniejszy

Biegówki - uwielbiam

W lutym kontynuowałem aktywność narciarstwa klasycznego. Udało się zrobić 7 treningów na biegówkach, ponad 11 godzin konkretnej pracy, w tym dwa treningi 2-godzinne oraz 3 treningi nieco ponad 90 minut. Jeden z tych dłuższych treningów zrobiłem w Chotomowie na profesjonalnie przygotowanym śladzie. Po tych aktywnościach czułem się świetnie, bodziec ewidentnie przypominający long run. Jedna różnica, brak najmniejszych dolegliwości z tkanek miękkich.

last-dance

Trening siłowy również robił robotę. Codziennie czułem, że całe ciało jest bodźcowane, a jednocześnie nieprzemęczone. Powolutku poprawiała się stabilizacja prawej nogi. Progres zauważalny, szczególnie na biegówkach - już tak nie gibało mnie na prawą stronę i komfortowo jeździło się nawet poza śladem.

Waga na razie ciut za wysoka, jeśli chodzi o bieganie. Od grudnia przybrałem jakieś 3kg, a już wtedy było nieoptymalnie. Obecnie oscyluje w okolicach 75kg / 176 cm. Na razie się tym nie przejmuję i nie wiem czy w ogóle będę się tym przejmował. Częściowo za wagę może być odpowiedzialna woda gromadząca się w mięśniach, ale ja ich potrzebuję i kropka.

Pod koniec lutego wraz z roztopami zacząłem już bardziej systematycznie wracać do biegania. Wcześniej to było tylko takie testowanie bólu.

Głównie korzystałem i dalej korzystam ze starej bieżni elektrycznej, którą posiadam. Nie jest to jakiś wybitny sprzęt, ale można ustawić ręcznie jakieś nachylenie i pomimo niewielkiej prędkości maksymalnej (13km/h) da się zrobić jakiś konkretny trening wprowadzający. Biegałem na początku na nachyleniu ok. 5%, żeby minimalizować impakt o podłoże, a jednocześnie nie obciążać się zbytnio siłowo. Trochę taki "złoty środek". Odczucia pozytywne. Pomimo wyższej wagi, bieganie na sporym luzie. Ostatni trening już wykonałem na niższym nachyleniu - prawie płasko - no i wpadło równo 46 minut :) W najbliższym tygodniu już zamierzam zrobić pierwsze truchtanie na zewnątrz. Na razie będzie to głównie las i stopniowe wprowadzanie. Za 2-3 tygodnie jakiś pierwszy akcent - o ile wszystko będzie dobrze.

Poniżej podsumowanie miesiąca.

  • 8x Bieganie: 45,3 km, 4:27:15, 5:54/km, 78%, 40,88, 518, 156 spm, 1,07 m

  • 3x Stretching / mobilność: 44:57

  • 9x Trening siłowy: 10:02:22, 52%, 326

  • 3x Inny: 39:05

  • 5x Rower stacjonarny: 196,5 km, 6:30:48, 30,2 km/h, 57%, 362, 88 rpm

  • 9x Nordic Walking: 46,4 km, 6:56:03, 6,7 km/h, 61%, 381, 118 spm, 0,93 m

  • 4x Gravel Cycling: 36,8 km, 1:36:03, 23,0 km/h, 53%, 54

  • 7x Cross-country skiing: 104,4 km, 11:18:15, 9,2 km/h, 75%, 1140, 48 rpm

  • W sumie: 42:15 godz. pracy, dystans 433 km, 1375 m w górę, 21212 kcal. Jest dobrze!

Plan na kolejny miesiąc to:

  • trening siłowy
  • stopniowy powrót do biegania (przyzwyczajanie tkanek miękkich, tj. ścięgna, stawy itp).
  • uzupełnianie objętości gravelem

Previous Post Next Post